A dlaczego miałaby być hossa?
Wielu ludzi pyta mnie ostatnio czy to już hossa? Wielu jednak wciąż jakby nie dowierza, kiedy mówię, że tak to już hossa i ona będzie kontynuowana. Dziś odpowiem dlaczego tak uważam.

Poniżej wymienię moje argumenty za nadejściem, czy właściwie kontynuacją hossy pokoleniowej, która trwa niepostrzeżenie od 2009 roku.

Dlaczego piszę "niepostrzeżenie"? Gdyż korzystają na niej właściwie tylko małe i średnie spółki (tzw. "misie").

Poniżej wykres MWIG40 (średnie spółki):

Indeks grupujący 40 średnej wielkości, polskich spółek zyskał 200% przez ostatnie 7 lat - jak to nie jest hossa, to jak się pytam co to jest?

Poniżej wykres SWIG80 (80 polskich, małych spółeczek):

Indeks maluchów pomimo wielu problemów w ostatnich 7 latach zyskał zdrowe 133%.

Należy pamiętać, że oba indeksy (MWIG40 i SWIG80) nie uwzględniają dywidend - gdyby to czyniły, to zaprezentowane stopy zwrotu byłyby o wiele wyższe!

Podczas wielu prywatnych rozmów z doświadczonymi inwestorami i osobami związanymi z polskim rynkiem kapitałowym, przewija się temat konstrukcji naszych indeksów, które są wręcz idiotyczne. WIG20 po pierwsze jest indeksem cenowym, czyli nie uwzględnia tego co jest najwartościowsze w znajdujących się w nim spółkach, czyli dywidend! To tak jakby Kim Kardashian zrobiła sobie operacje plastyczną i wycięła mięśnie swoich pośladków celowo zmniejszając wielkość swojego największego atutu To się przecież nie mieści w głowie i ktoś kto to wymyślił powinien pójść siedzieć na wiele lat

Po drugie, konstrukcja WIG20 opiera się na wielkich, państwowych molochach - największe udziały mają w nim PKO (14,4%), PKN Orlen (12,1%), PZU (9,7%), KGHM (6,6%), PGE (6,2%) , PGNIG (5,8%), Tauron (2%), Enea (1,4%) i Energa (1,2%) - te 9 państwowycyh spółek łącznie stanowi aż 59,4% udziałów w indeksie!!!

Trzecia sprawa, to zbyt duży udział sektora finansowego (jakby nie było innego w Polsce) - oprócz polskich PKO i PZU, dochodzi jeszcze włoski Pekao (11,9%), hiszpański BZ WBK (5,7%) i niemiecki mbank (2,8%), co daje łączny udział finansówki na poziomie 44,5%!!!

Pojawiają się w naturalny sposób ważne pytania:

1) Czy indeks, który ma reprezentować Polskę na świecie i być traktowany jako ten najbardziej dostępnny dla inwestorów zagranicznych ma mieć aż 60% udziału spółek państwowych?

2) Czy aby napewno dobrym pomysłem jest aby zaledwie 6 spółek (PKO, PKN, Pekao, PZU, KGHM, PGE) miało ponad 60% udziałów w całym indeksie?

3) Czy indeks giełdowy, który ma z zasady odzwierciedlać polską gospodarkę, ma zawierać aż tak duży udział sektora finansowego??? Czy my jesteśmy londyńskim City do cholery, żeby aż 44,5% naszego WIG20 stanowiły banki i PZU? 

Piszę to tylko dlatego, aby uświadomić szczególnie nowym, mniej doświadczonym adeptom sztuki giełdowej, absurd sytuacji w jakiej sie znaleźliśmy. Jeśli ktoś zatem uważa, że 60% naszej gospodarki ma reprezentować 9 państwowych molochów, jeśli uważa, że aż 45% naszej gospodarki to banki a reszta to kopalnie i elektrownie, to proszę bardzo - droga wolna i może identyfikować polską giełdę z WIG20. Ja od dawna zupełnie nie patrzę na ten indeks i bardziej właściwym narzędziem, choć oczywiście wciąż dalekim od doskonałości jest WIG (przynajmniej uwzględnia dywidendy i ma większy udział mniejszych podmiotów - choć wciąż za mały!).

OK, to skoro już wiemy, że nie należy się biczować i patrzeć na ten nieszczęsny WIG20 tylko na indeksy "misiów", to zastanówmy się dlaczego hossa ma być w ogóle kontynuowana - poniżej kilka moich argumentów:

1) Gospodarka głupcze! 

 Celowo podałem w tym punkcie słynne hasło wyborcze Billa Clintona z jego pierwszej batalii o folel prezydencki - Polacy chyba zupełnie zapomnieli co jest ich największym powodem do dumy w ostatnich 10 latach - o gospodarce! Ludzie obudźcie się! Od 2007 roku nasz PKB wzrósł o uwaga... 60% - tak to nie pomyłka, w wartościach nominalnych, czyli tych nieuwzględniających inflacji, polski PKB wzrósł z 1,1 bln zł do 1,8 bln w zeszłym roku. Dlaczego o tym nikt nie mówi, ani nie uwzględnia tego faktu w swoich analizach giełdowych??? Przecież to jest fenomenalny wyczyn, nawet gdyby był dokonany w czasach dobrej koniunktury a nam udało się wykręcić taki wynik podczas 8 lat największego kryzysu od lat 20-tych XX wieku!!! O spadku bezrobocia nie będę wspominał, bo hejterzy mają mocny argument w postaci emigracji 2 mln ludzi.

Mamy zatem obecnie gigantyczną dysproporcję pomiędzy realną gospdodarką a rynkiem akcji - podczas gdy polski PKB zwiększył się o aż 60% w latach 2007-2015, to WIG (który jest jak już wiemy lepszym narzędziem niż WIG20) jest wciąż 30% poniżej poziomu sprzed 10 lat! To jak się pytam: czym to jest, jeśli nie wielką niesprawiedliwością dziejową? czym to jest jak nie wielką, okazją pokoleniową?

2) Fundusze unijne na kwotę 100 mld euro

W zależności od kursu euro do Polski do roku 2021 ma napłynąć od 380 do nawet 420 mld zł - przyjmijmy 400 mld zł do równego rachunku, a to przecież aż 22% naszego PKB! Nalezy pamiętać, że fundusze unijne finansują ok. 40-50% inwestycji, zatem ich faktyczny wpływ na polski PKB będzie przynajmniej dwa razy większy czyli ok. 44-60%. Druga sprawa, to fakt, że w tej perspektywie będziemy o wiele mniej funduszy przeznaczać na stadiony, mosty czy drogi a zdecydowanie więcej na nowoczesne technologie, których tak bardzo potrzebujemy aby zrównać się poziomem życia z zachodem. Długoterminowa korzyść z unijnego wsparcia będzie zatem o wiele większa a efekt mnożnikowy o wiele silniejszy (polega na efekcie śnieżnej kuli w gospodarce czyli samonakręcającej się spirali rozwoju).

3) Wyceny giełdowe są po prostu tanie

C/Z dla WIG wynosi obecnie 17, a C/WK wręcz śmieszne 0,78, natomiast stopa dywidendy równe 4% (źródło: GPW.pl). Oznacza to nie mniej, nie więcej, że za 78 groszy kupujemy średnio 1 zł majątku polskich spółek a nasza inwestycja zwróciłaby się już po 20 latach z samych dywidend, a po 17 z samych zysków netto spółek!!! To chyba niezły pomysł w porównaniu z lokatami bankowymi na poziomie 2,5% czy obligacjami korporacyjnymi płacącymi 4%, w sytuacji, w której w każdym momecie może powrócić inflacja na poziomie 5%, która zarżnie cały zysk z odsetek. Akcje spółek giełdowych są idealnym zabezpieczeniem przed inflacją - np. kiedy ceny miedzi rosną, to rośnie kurs KGHM i wypłaca on wyższe dywidendy akcjonariuszom, kiedy ceny AGD rosną, to rośnie też kurs Amiki i wypłaca ona również wyższe dywidendy.

4) Baza NATO

Przyznam szczerze, że tego mi właśnie brakowało do całej układanki i potwierdzenia wielkiej hossy pokoleniowej. Jeśli faktycznie mamy pójść drogą powojennych Niemiec, Japonii, czy nawet Korei Południowej, to musimy mieć zapewnione bezpieczweństwo - koniec, kropka. Wszystkie te wymienione kraje mają bazy amerykańskie na swoim terytorium, będące dla nich gwarantem bezpieczeństwa. Wielki, międzynarodowy kapitał nie zainwestuje przecież w kraju, który może być nagle napadnięty przez inny, jak to miało miejsce choćby w byłej Jugosławii, Iraku, Gruzji czy ostatnimi czasy na Ukrainie. Wstąpienie do NATO bardzo dużo nam dało, ale jeszcze brakowało tej przysłowiowej "kropki na i", w postaci faktycznego garnizonu US Army. Szczególnie w obecnych czasach różnego rodzaju napięć geopolitycznych i terroryzmu takie poczucie bezpieczeństwa jest cholernie ważne.

5) Wymiana pokoleniowa na najwyższych stanowiskach

Każdego roku w tysiącach polskich przedsiębiorstw odchodzą z kierowniczych stanowisk ludzie wychowani i wykształceni w czasach kominizmu, w większości bez znajomości języków, bez kontaktu i znajomości innych kultur (no może z wyjątkiem rosyjskiej) a zastępują ich bardzo pracowici (bo mają kredyty), otwarci na świat,  wykształceni często za granicą ludzie, którzy w wielu przypadkach poprzedniego ustroju w ogóle nie pamiętają. Ten argument jest bardzo cięzko policzalny i można tylko domniemywać o ile zwiększy sie wydajność w polskiej gospodarce z tego tytułu, ale według mnie może to być nawet 100%. To jest kolejny czynnik zupełnie pomijany w mediach i ignorowany we wszelkiego rodzaju analizach. Przecież tylko dzięki wymianie materiału ludzkiego w centrach dowodzenia polskich biznesów możemy nawet podwoić nasze PKB gdzieś do roku 2025 - tylko z tego powodu, nie licząc tych wszystkich pozostałych czynników, które wyminiłem wcześniej.

Nie uwzględniam w moich rozważaniach stóp procentowych, bo one mogą ulec szybko zmienie, choć fakt, że są one na najniższym poziomie w historii również nam bardzo pomoże. Nie biorę pod uwagę też programu 500+ czy innych dodatkowych stymulacji rządowych, gdyż te są niepewne wobec kondycji budżetu czy też ewentualnych zmian politycznych po kolejnych wyborach. Te 5 czynników, które powyżej wymieniłem to jednak paliwo wystarczające spokojnie na kilka hoss.

Z inwestorskim pozdrowieniem, 

Albert "Longterm" Rokicki

Email: kontakt@longterm.pl

Kanał Youtube: www.youtube.com/user/alrokas

Fanpage na Facebooku: www.facebook.com/longtermblog

Twitter: https://twitter.com/Longterm44

Treści przedstawione w powyższej publikacji są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszych treści, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszych treści. Inwestowanie na giełdzie przy braku odpowiedniej wiedzy i doświadczenia wiąże się z ryzykiem utraty nawet całego kapitału!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone są *

Warszawska giełda staje się porażką już nie tylko przez ostatnie 5 ale powoli i 10 lat. Nawet z wliczonymi dywidendami nie bije najlepszych lokat w banku za ostatnie 10 lat.

Takie dywidendowe asy jak Orange, PZU, PGE to nawet z wliczonymi wszystkimi dywidendami nie są w stanie osiągnąć ceny z debiutu.

Zapisywałem się na akcje TPSA po 14,90 czy coś koło 15 chyba dla drobnych inwestorów w 1998 roku jeśli mnie pamięć nie myli i ile szumu jest zawsze przy takich okazjach, a jeszcze jak France TElekom wszedł do akcjonariatu.

Miałem szczęście sprzedać te akcje po 26 zł. Potem jeszcze kupiłem w 2012 roku między tym jednym schodkowym krachem a drugim, kupiłem po 13 oddałem po 12.

Nigdy nie widziałem żadnej dywidendy i chwała Bogu!

odpowiedz

Warto wspomnieć o podatku od dywidend, prowizji od zakupu i sprzedaży akcji, dla niektórych od prowadzenia rachunku, na koniec podatek PIT od giełdy, koszty internetu i dla członków ekipy Longterma prowizja dla Longterma. Do tego niewymierne koszty czasowe i dla wielu zdrowotne.

Trochę się tego uzbiera w długim terminie.

odpowiedz

Wymiana pokoleniowa jest też konieczna w Sejmie. Dopóki rządzą nami socjalistyczne mamuty to nie mamy co liczyć na wzrosty rzędu 7-10% jak w Chinach.

odpowiedz

Ale mam nadzieje że myślisz o wszystkich partiach od roku 1990 łącznie ze śmieszną Nowoczesną 

Bo jak te partie dalej będą wygrywać to nici z tego że będzie zarabiać jak Niemcy Czyli średnio 2 tysiące Euro a za np litr LPG płacą kilkadziesiąt groszy a my w Polsce przy zarobkach 2 tysiące złotych płacimy za litr LPG 1.7 zł

odpowiedz

daj Boże

odpowiedz