Jak sobie radzić ze strachem?

Jackson w swojej ostatniej książce „11 pierścieni” opisuje jakie męki przeżywał po dotkliwych porażkach w kluczowych meczach fazy pucharowej (play offs) – w jego przypadku były to problemy ze snem. Budził się przykładowo o 3 w nocy i nawiedzały go koszmarne myśli – zadawał sobie wtedy pytania „co zrobiłem źle?” „co by było gdybym nie zrobił tego a zrobił tamto” a potem przychodziły dobijające wnioski „mogłem zrobić to inaczej”, „gdybym tylko zrobił to a nie tamto…” Jako mistrz Zen, radził sobie z tymi nocnymi atakami demonów dnia poprzedniego, poprzez długotrwałą medytację, po której jakoś udawało mu się ponownie zasnąć. Często nie doceniamy tego, z jak wielkim stresem wiąże się działalność ludzi sukcesu – tych z pierwszych stron gazet. Phil Jackson twierdzi, że najbardziej boli porażka w finałach NBA – kiedy kolejny pierścień jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. O wiele łatwiej jego zdaniem jest przeżyć porażkę na początkowym stadium rozgrywek play offs. Jest to w sumie całkiem logiczne ale nie spodziewałem się, że strach przed tak silnym bólem po porażce w finałach spowodował, że Jackson odmówił kilka lat temu ponownego przyjęcia posady głównego coacha Los Angeles Lakers. Otwarcie przyznał bowiem, że chociaż byłby w stanie doprowadzić Lakersów ponownie do finałów, to nie sądził, że pokonałby Miami Heat, prowadzonych przez gwiazdorski tandem - Lebrone Jamesa i Duane Wade-a. Strach przed porażką, gdy kolejny pierścień mistrzowski jest na wyciągnięcie ręki był tak silny...

Phil Jackson - źródło: flickr.com

Jak sobie zatem radzić ze strachem?

Według mnie największy koszykarz w historii – Michael Jordan również odczuwał ten sam strach, co jego coach – Phil Jakcson. Obydwaj byli wręcz chorobliwie ambitni – Phil opowiadał, że jeśli ktoś powiedziałby Jordanowi, że nie doskoczy do górnej krawędzi tablicy, to ten nie wyszedłby z sali treningowej zanim by jej nie dotknął. Michael grał często z wieloma kontuzjami a nawet podczas bardzo wysokiej gorączki wywołanej zatruciem pokarmowym, ryzykując swoje zdrowie dla zwycięstwa drużyny. Można nawet śmiało stwierdzić, że strach przed porażką był silniejszy niż instynkt samozachowawczy – wolał umrzeć na boisku niż zostać pokonanym...

Jak zatem wielki mistrz radził sobie z tym strachem?

Otóż potrafił zamienić pozornie negatywne uczucie, jakim jest strach w paliwo, które go napędzało i powodowało, że był jeszcze bardziej zmotywowany i jeszcze lepiej przygotowany do walki. Odpowiedzią Michaela Jordana na strach było zatem jak najlepsze przygotowanie się do batalii. Jeśli odpowiednio dużo przygotowań podejmiesz przed wykonaniem jakiego ciężkiego zadania lub konfrontacją z rywalem, tym strach będzie mniejszy. Im lepiej się przygotujesz do bitwy tym Twoje wewnętrzne poczucie pewności będzie większe a strach ograniczony w ryzach. Jeśli będziesz odpowiednio przygotowany, to nie będzie możliwości aby strach okazał się paraliżujący i wpływał na Twoje zachowanie na polu walki.

Jak powinien redukować strach inwestor giełdowy?

Warren Buffett mawia, że jeśli odczuwasz strach inwestując, to nie powinieneś w ogóle tego robić. Jeśli bowiem boisz się czegoś, to znaczy że zwyczajnie nie wiesz co robisz. Albo jesteś nieodpowiednio przygotowany do inwestycji albo jesteś tej inwestycji zwyczajnie niepewny. W odróżnieniu do Phila Jacksona, największy inwestor w historii ludzkości – Warren Buffett, jak sam mawia „śpi jak małe dziecko”. Według niego inwestowanie absolutnie nie powinno polegać na odczuwaniu strachu, gdyż ten pojawia się tylko wtedy kiedy jesteś źle przygotowany i niepewny swoich wyborów. Może się również pojawić, gdy masz otwartą zbyt dużą pozycję na rynku. „Wyrocznia z Omaha” często powtarza, że nie należy nigdy inwestować pieniędzy, których możemy potrzebować przez najbliższy rok, a już o pożyczonych pieniądzach w ogóle nie ma mowy. Jeśli zatem odczuwasz jakikolwiek strach przy podjęciu swojej inwestycji lub w jej trakcie, to musisz zrobić szybko jedną z dwóch rzeczy:

1) Zmniejsz jak najszybciej swoją pozycję, tak aby czuć się z nią komfortowo, nawet jeśli zakładany przez Ciebie scenariusz się nie spełni.

2) Upewnij się czy przeprowadzona przez Ciebie analiza była rzetelna i możesz na niej w pełni polegać. Ja zawsze przytaczam porównanie z pralką lub lodówką – ludzie poświęcają przeciętnie, przynajmniej kilka dni na wybór sprzętu AGD wartego mniej niż 2 tys. zł, natomiast w przypadku akcji na giełdzie potrafią dokonywać transakcji wartych kilkudziesięciu tysięcy złotych w kilka minut. Gdzie tu logika? Gdzie tu jakikolwiek sens?

Podsumowując, musisz mieć zawsze dokładnie rozpisaną, własną strategię i plan B, na wypadek jej niepowodzenia. Nie otwieraj zbyt dużej pozycji, która nadmiernie obciążałaby Twoją psychikę, gdyż wtedy Twój mózg w ramach samoobrony zacznie aplikować strach, a wraz z nim również szkodliwy dla Twojego zdrowia stres. Z tych samych powodów, powinieneś poświęcać jak najwięcej czasu na rzetelne, przekonujące analizy przed podjęciem decyzji o inwestycji – nigdy w jej trakcie!

zdjęcie aligatora: freeimages.com

Pozdrawiam Albert „Longterm” Rokicki

Twój Niezależny Analityk Rynków Finansowych

Kanał Youtube: www.youtube.com/user/alrokas

Fanpage na Facebooku: www.facebook.com/longtermblog