Liczba Grahama - bardziej defensywne podejście
We wczorajszym wpisie przedstawiłem kalkulacje tzw. "wartości wewnętrznej" moich 5 spółek z portfela dywidendowego, według wzorów Bena Grahama. Dzisiaj wziąłem na warsztat moje spółki i wyliczyłem dla nich tzw. "liczbę Grahama" - z czym to się je?

Wzór na obliczenie mitycznej "liczby Grahama" czyli maksymalnej ceny, jaką powinien zapłacić DEFENSYWNIE nastawiony inwestor za akcje danej spółki wygląda następująco:

Liczba 22,5 wynika z pomnożenia maksymalnych, dopuszczanych przez Grahama wartości wskaźników C/WK (1,5) i C/Z (15) czyli 1,5 X 15 = 22,5 earning per share - zysk na akcje za ostatnie 12 raportowanych miesięcy. można podstawić również prognozę zarządu, jeśli ten wykazał się w przeszłości dużą skutecznością. book value per share - wartość księgowa na akcje

Jak wypadło moich 5 spółek przetestowanych "liczbą Grahama"?   

źródło: opracowanie własne na podstawie danych z dnia 30.12.2014. 

Niestety egzaminu tym razem nie zdały dwie spółki - PZU i GPW, okazując się pod względem "liczby Grahama" o 30% przewartościowane. Nie jest to oczywiście jeszcze powód do płaczu, tak samo jak poprzednie wyceny nie były powodem do hurraoptymizmu. Należy podkreślić, iż jest to tylko jedno podejście inwestycyjne i jeden wzór, który jest bardzo ogólny i powiedzmy sobie szczerze - bardzo niedoskonały. Nie bierze pod uwagę takich kluczowych czynników jak zadłużenie, emisje akcji, skup akcji własnych, politykę dywidendową, zdarzenia jednorazowe i sztuczki księgowe zawyżające zysk na akcje oraz działalność i kompetencje zarządów. Z tego względu zawsze sceptycznie podchodziłem do wszelkiego rodzaju "mechanicznych" sposobów selekcji spółek, do których metody Grahama się niewątpliwie zaliczają. Zawsze zadaje każdemu analitykowi, stosującemu tego rodzaju "naukowe" metody, jedno pytanie, na które żaden nie był w stanie udzielić mi odpowiedzi -  "na ile wyceniłby menadżera pokroju Steve Jobsa?". Pocieszające w tym wszystkim jest to, że ogólnie rzecz biorąc moje spółki wciąż są średnio o 24% niedowartościowane względem swoich "liczb Grahama". Najwięcej potencjału wzrostowego według Grahama ma PGE, bo aż 103%, nieźle wygląda KGHM (prawie 70% niedowartościowania), gorzej już niestety PKO z zaledwie 4% marginesem bezpieczeństwa. Jednak per saldo, moje spółki wciąż mają dość spory, bo 24% tzw. "margines bezpieczeństwa". Nawet jeśli wartość rynkowej kapitalizacji PZU i GPW obniży się o te prognozowane 30%, to nie będzie to dla mnie jakikolwiek powód do niepokoju, gdyż jak zawsze podkreślam, jest to portfel wybitnie długoterminowy i przede wszystkim - dywidendowy. W moim podejściu nie obchodzi mnie tak naprawdę po ile akcje są notowane dzisiaj, za miesiąc, rok czy nawet za 5 lat ale jak wysokie dywidendy będą płaciły.  W kolejnym wpisie pokuszę się o moją własną, autorską metodę wyceny spółek dywidendowych, właśnie w oparciu o takie radykalne nastawienie stricte dywidendowe, w którym wartość wewnętrzna nie odgrywa większej roli. A na koniec jeszcze mała niespodzianka - zapewne każdego Czytelnika ciekawi ile wynosi w tej chwili magiczna "liczba Grahama" dla całego indeksu WIG20 :-) Biorąc pod uwagę że umowny zysk całego indeksu to 155 pkt (C/Z=15 według stooq.pl)) a wartość księgowa to 1781,5 (C/WK=1,3 według stooq.pl), wyszło mi 2492 punktów, co oznacza, że przy dzisiejszej  cenie 2315, nasz rynek jest wyceniany godziwie. Nie jest może zbyt tanio ale wciąż kupujemy z około 7,6% marginesem bezpieczeństwa. PS: dzisiaj Czytelnik na Facebooku podsunął mi ciekawą myśl - abym policzył te same wartości Grahama ale w oparciu o dane sprzed 5 lat. Jeśliby przyjąć dane z idealnego dołka na giełdzie w lutym 2009 to "liczba Grahama" dla WIG20 wyszłaby wtedy 2601 punktów. Nieco lepiej prezentowałaby się tzw. "wartość wewnętrzna", zrobiona backtestem, gdyż wyniosłaby w lutym 2009 aż 2863 punktów. Do tej drugiej wartości doszliśmy w 2011 roku i nawet ją sporo przekroczyliśmy (szczyt w kwietniu 2011 wyniósł 2938) aby potem spaść dużo poniżej i pozostać w strefie "niedowartościowania" aż po dziś dzień. Zachęcam do zapoznania się z poprzednim wpisem o tzw. "wartości wewnętrznej" Grahama (link poniżej): 

https://longterm.pl/jesli-graham-ma-racje-mamy-tanie-akcje.html

Pozdrawiam Albert „Longterm” Rokicki

Twój Niezależny Analityk Rynków Finansowych

Kanał Youtube: www.youtube.com/user/alrokas

Fanpage na Facebooku: www.facebook.com/longtermblog

Email: kontakt@longterm.pl 

Treści przedstawione w powyższej publikacji są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszych treści, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszych treści. Inwestowanie na giełdzie przy braku odpowiedniej wiedzy i doświadczenia wiąże się z ryzykiem utraty nawet całości zainwestowanego kapitału!

Treści przedstawione w powyższej publikacji są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszych treści, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszych treści. Inwestowanie na giełdzie przy braku odpowiedniej wiedzy i doświadczenia wiąże się z ryzykiem utraty nawet całości zainwestowanego kapitału!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone są *

Przepraszam masz całkowitą rację - na sindicatorze się musieli strasznie walnąć, bo chodzi przecież o aktywa trwałe a nie obrotowe! w dodatku tak jak mówisz musi być z nich usunięta wartość firmy i WNiP! Graham suggested that conservative investors buy issues selling at prices that are reasonably close to their per share tangible asset (book) value (total assets excluding intangible assets such as goodwill and patents, less all liabilities), and no more than one-third above that figure.
odpowiedz
Witaj ponownie :), Nazwa C/WK Grahama to jest nazwa umowna chyba nadana chyba przez sindicatora, w książce raczej mówi się o cenie niższej od kapitału obrotowego netto, zaś C/WK stosuje się jako cena do aktywów bez WNiP i zobowiązań.
odpowiedz
Jak zwykle prowadzący jest wg siebie najlepszy z najlepszych i 100% rocznie to dla niego pikuś. Albert pokaż PITa. Jakbyś zarabiał jak ty mówisz to Buffet się chowa, miliarderem w klika lat by można zostać. Prawie żaden fundusz nie dorównuje indexowi w który inwestuje. A twoja hossa pokoleniowa to już od 2-3 lat miała być, no kiedyś może trafisz jak indexy polecą z 50% w dół to się zacznie i będziesz piał z zachwytu.
odpowiedz
Kontynuując swój wywód i badanie opłacalności należy wziąść pod uwagę 3 przeciwników do pokonania: 1. Innych inwestorów czyli rynek. 2. Podatki i opłaty. 3. Inflację. Osiągając wyniki takie jak WIG poprzez odwzorowanie indeksu osiąga się wyniki przeciętne ale i tak lepsze niż większość funduszy i inwestorów. Podatki i opłaty- Podatek ten został wprowadzony w Polsce w 2002 r. przez ówczesnego ministra finansów w rządzie Leszka Millera, Marka Belkę, ale już nie pamiętam od kiedy dokładnie obowiązywał, więc paradoksalnie nie miał żadnego wpływu na późniejszą hossę. Jego wpływ jeszcze wyliczę od momentu kiedy obowiązywał. Inflacja jest prosta do wyliczenia wyniosła w latach 1998-2013 81,8%. Inflacja w 2014 roku będzie ujemna, czekamy na ostateczny rezultat ale pewnie wyniesie -0,6% a więc można założyć, że przez 17 lat ceny w Polsce wzrosły o 81%. Przy wzroście WIG o 250% i lokacie o 247%, można powiedzieć, że wzrost ten w przybliżeniu o 1/3 można skorygować o inflację choć należałoby wcześniej jeszcze skorygować go o podatki i opłaty. CDN
odpowiedz
jeszcze raz powtórzę - omijać fundusze szerokim łukiem.
odpowiedz
Żeby odwzorować WIG 20 a właściwie 81% jego składu wystarczy zakupić w odpowiednich proporcjach 9 spółek- PKOBP, PZU, PEKAO, PKN Orlen, KGHM, PGE, BZWBK, LPP, PGNIG. Albo jeszcze mBank i ma się prawie 85% Dywidendy zrobią różnicę jak w tym roku do WIGu i cała filozofia inwestowania w WIG.
odpowiedz
No ale nie będę żył 114 lat (1900-2014) może najwyżej perspektywa 30 lat, żeby zostawić sobie, jak dożyję, czas, żeby wydać to co się zebrało przez te lata, do grobu nic nie zabiorę.
odpowiedz
W międzyczasie fundusz za swoje usługi pobierał za zarządzania ha ha ha 4% rocznie. Ciekawe towarzystwo.
odpowiedz
Tutaj pełna zgoda. Jak najdalej od funduszy - umiesz liczyć? licz na siebie.
odpowiedz
Zrobiłeś badanie na zbyt krótkim okresie historycznym. Zrób to samo na rynku amerykańskim od 1900 roku a przekonasz się w jak wielkim jesteś błędzie.
odpowiedz
Nie brałem pod uwagę lat 1991-1997 ponieważ nie miałem wtedy lokat ani akcji. Jeśli chodzi o indeks WIG to większość funduszy inwestycyjnych biorących grube pieniądze za zarządzanie nie jest w stanie zbliżyć się do tego wyniki, a też robią selekcję, timing, longterm, dywidendy itp. Prawdopodobnie one zarabiają więcej na zarządzaniu niż ich klienci na wzroście wartości funduszy. Klasyczny przykład nieudolności fundusz Pioneer Zrównoważony- przez 10 lat inwestowania, zarządzania itd. stracił 14,8% link http://www.analizy.pl/fundusze/fundusze-inwestycyjne/profil-funduszu/PIO01/Pioneer-Zrownowazony-%28Pioneer-FIO%29.html
odpowiedz
Giełda wygrała pojedynek w 10 latach (1999, 2003,2004,2005,2006,2007,2009,2010,2012,2013), lokaty wygrały w 7 latach (1998,2000,2001,2002,2008,2011,2014)
odpowiedz
Twój przykład jest zupełnie absurdalny, bo przecież nikt nie inwestuje w cały WIG :-) Być może nie ma nawet jednej osoby, która by tak czyniła a tym bardziej od 1997 roku. Z resztą jak już porównujesz to powinieneś to uczynić od samego początku istnienia indeksu czyli od 1991 roku ale ułatwię Ci pracę domową. WIG od początku swojego istnienia zyskał 7400% czyli mogłeś ze swojego tysiąca złotych, zainwestowanego w 1991 otrzymać dzisiaj 75 tysięcy... myślę, że to mówi samo za siebie. Poza tym inwestowanie nie polega na kupnie indeksu tylko dobrze wyselekcjonowanych spółek - moje najlepsze spółki zyskały ponad 200% w okresie zaledwie ostatniego półtora roku, podczas gdy na lokacie można było zarobić 6%...
odpowiedz
Tak sobie policzyłem co się opłaca długoterminowo, lokaty bankowe czy szeroko rozumiana giełda mierzona indeksem WIG od 31 grudnia 1997 do 30 grudnia 2014 czyli przez 17 lat a więc wystarczająco longterm. Jeśli chodzi o oprocentowanie lokat to sięgnąłem po zapiski swoich lokat od początków 1998 roku i wyliczyłem średnie oprocentowanie dla każdego roku. Wyszło mi, że 1000 zł zainwestowane 1 stycznia 1998 dały 3474 zł brutto czyli 247% brutto nie biorąc pod uwagę podatków. WIG wzrósł z 14668 pkt 31.12.1997 na 51416 30.12.2014 czyli o 250,5% brutto nie biorąc pod uwagę podatków i prowizji. Wynika z tego, że długoterminowo dając pieniądze na dobre i bardzo dobre lokaty osiągniemy przy minimalnym ryzyku stopę wzrostu giełdy razem z dywidendami. WIG 20 nie brałem pod uwagę bo wypada tragicznie.
odpowiedz
Tzw. C/WK Grahama to są aktywa obrotowe minus zobowiązania.
odpowiedz
Witaj, teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć, ale czy czasem P/BV Grahama nie opierało się na rzeczowej wartości księgowej czyli cena do wartości księgowej pozbawionej wartości niematerialnych i prawnych?
odpowiedz
Żydzi wchodzą w nowy rok z dużą niepewnością... http://www.tase.co.il/eng/Pages/Homepage.aspx
odpowiedz
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17195351,Tarot_inwestycyjny_2015__Dolar_gora__frank_w_ryzach.html#BoxSlotI3img
odpowiedz
To jeszcze nie przeczytany? Adam, no wiesz co? :-)
odpowiedz
Warto do tego dodać jeszcze planowany przez EBC tzw. europejski QE na kwotę ok. 1 bln euro. Gdyby nie to, to rynek mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Analitycy liczą na to że po FED teraz pałeczkę przejmie Mario Draghi i EBC. Jeśli chodzi o zagrożenia to jest ich trochę w nowym roku, jak zawsze z resztą - uwierz mi, że zagrożenia były, są i będą zawsze. T
odpowiedz
Z każdym dniem coraz trudniej znaleźć analityka finansowego, który wskazywałby na jakiekolwiek zagrożenie dla rynków akcji. Do szanownego grona sukcesywnie dołączają ci, którzy jeszcze kilka miesięcy temu deklarowali się bezwzględnymi niedźwiedziami (np. W.Białek). Zewsząd słychać jedynie zastanawianie się czy czeka nas pokoleniowa czy wręcz wielopokoleniowa hossa i jak wysoko wywindowane zostaną indeksy. Spokój ducha zapewniają dwa dogmaty: "Nie ma zagrożenia inflacją, więc nie ma zagrożenia bańkami spekulacyjnymi i indeksy nie są przegrzane" oraz "Rosnące zadłużenie sektora finansów publicznych nic nie znaczy, bo banki centralne zawsze dodrukują tyle waluty ile będzie potrzebne do spłaty długu". Póki co trwa zabawa, gra muzyka, wszyscy tańczą. Zupełnie jak na Titanicu.
odpowiedz
Wpisałem sobie w noworoczne postanowienia, że w końcu przeczytam ebook "Inwestuj longterm"...
odpowiedz