10 lektur obowiązkowych początkującego inwestora
Rozpoczynamy długo przygotowywaną akcję edukacyjną - "Poradnik początkującego inwestora". Będziemy w niej przybliżać tylko z pozoru skomplikowany świat inwestycji, wskazując dostępne instrumenty, przedstawiając ofertę domów maklerskich, podpowiadać gdzie najlepiej otworzyć rachunek inwestycyjny, w końcu - tłumaczyć jak inwestować aby bezpiecznie i długoterminowo budować swój kapitał.

Moją drogę inwestycyjną zacząłem w 2000 roku i na samym początku nie wiedziałem które książki powinienem koniecznie przeczytać aby mieć przynajmniej teoretyczne pojęcie o zasadach inwestowania. Uwierz mi, że dużo bym dał za to, żeby ktoś wtedy na początku mojej drogi, podsunął mi podobną listę. jak dzisiaj Tobie... Myślę, że być myć może nie stałbym się dzięki temu od razu oszałamiająco bogatym człowiekiem, ale z pewnością ustrzegłbym się wielu błędów, których niestety musiałem doświadczyć na własnej skórze.

Poniższą lista moich ulubionych i wegług mnie najbardziej wartościowych książęk możesz traktować jako zestaw lektur obowiązkowych, jeśli jesteś początkującym inwestorem.

 

1) "Błądząc po Wall Street" Burton Malkiel

Doskonała książka na sam początek, tak aby na gorącą głowę pełną marzeń i wizji sukcesu, wylać odrobinę zimnej wody Zapytany w nocy o północy jaką książkę bym polecił jako jedyną, wskazałbym właśnie dzieło Burtona Malkiela. Pierwotny podtytuł brzmiał "dlaczego nie można wygrać z rynkiem" i najwyrażniej ze względów marketingowych wydawcy zmienili go na "Sprawdzona strategia skutecznego inwestowania" - brzmi lepiej sprzedażowo prawda? Mnie ta pozycja sprowadziła zwyczajnie na ziemię i uważam, że powinno dać się autorowi nagrodę Nobla za uchronienie całej rzeszy czytelników przed stratami kapitału wynikacymi ze spekulacji, nie różniącej się niczym od zwykłego hazardu. Jestem wręcz przekonany, że właśnie dzięki tej książce nigdy nie starałem się wygrać z rynkiem a zacząłem stosować strategię jedynego, który dokonywał tego "niemożliwego" konsekwentnie od kilkudziesięciu lat, czyli Warrena Buffetta. Zdaniem autora, lepiej jest bowiem kupić ETF (jednostki funduszu indeksowanego, wiernie odwzorowującego skład indeksu giełdowego), przykładowo na największy indeks amerykański - S&P 500 niż próbować łapać górki i dołki na konkretnych akcjach.

Pomimo, że na przekór Burtona Malkiela wybrałem samodzielną selekcję akcji i podjąłem się próby pobicia rynku, nie znaczy, że nie cenię go jako jednego z moich najważniejszych mentorów. Bardzo często nauki kogoś z kim się do końca nie zgadzamy, który niejako krytykują naszą szkołę, powodują że paradoksalnie nasz warsztat na tym tylko korzysta. Nie bez przyczyny na samym początku mini recenzji przytoczyłem metaforę z zimną wodą wylewaną na rozpalane głowy inwestorów...

 

2) "Snowball: Warren Buffett and the Business of Life" Alice Schroeder

Jeśli miałbym porównać jakąkolwiek książkę do Biblii, to w moim przypadku byłaby to biografia mojego wielkiego idola - Warrena Buffetta, napisana piórem Alice Schroeder, która przedstawiła jego historię jak prawdziwą powieść, którą czyta się od deski do deski z wypiekami na twarzy. Z tym od deski do deski, to nieco przesadziłem, gdyż takiej cegły (ponad 900 stron!) nie sposób przeczytać za jednym podejściem, ale uwierz mi, że ja tego nawet nie odczułem - czytałem jak zahipnotyzowany, pomimo tego, że o tym największym inwestorze w historii już wiele wiedziałem. Jedno bardzo mnie zastanowiło i nawet chciałem napisać w tej kwestii list do Buffetta - nie wiedziałem wcześniej, że użył w jednym z listów do akcjonariuszy swojej firmy - Berkshire Hathaway polskiego słowa, pisanego w oryginale a mianowicie - "chrząszcz" (wprawdzie bez "ą" ale jednak). I know about as much about semiconductors or integrated circuits as I do of the mating habits of the chrzaszcz”. Szukałem w wielu słownikach angielskiego i nie mogłem znaleźć takiego słowa, zapożyczonego z polskiego (jedynymi z nielicznych są babka, barszcz, kielbasa i pierogi). Można tłumaczyć to faktem, że najmłodsza siostra Buffetta - Roberta wyszła za mąż za gościa o swojsko brzmiącym nazwisku Bialek i to być może było ta Polish connection w karierze guru z Omaha. Nie wiem co mam o tym myśleć, ale jako nieco zakompeksiony jak hobbit mieszkaniec kraju nad Wisłą do dzisiaj nie ukrywam wielkiej dumy z tego, że największy inwestor w historii i jednocześnie trzeci, najbogatszy człowiek na ziemii użył w swoim słynnym stwierdzeniu polskiego słowa i to tak trudnego (prawdopodobnie nie byłby go w stanie poprawnie wypowiedzieć)

 

3) "Portfel Warrena Buffetta" Robert Hagstrom

Zdecydowanie najlepsza pozycja traktująca o sposobie inwestowania Warrena Buffetta od strony technicznej czyli przedstawiająca konkretne krytreria, wyliczenia i przykłady z historii wielkiego mistrza. Często wracam do tej lektury choćby po to aby coś sprawdzić i upewnić się przygotowując swój artykuł dla Subskrybentów lub podczas własnej analizy spółki.

 

4) "Sposób Warrena Buffetta" Robert Hagstrom

Jeśli ktoś chciałby mnie zapytać, na czym polega inwestowanie długoterminowe w stylu Buffetta, to ja z przyjemnościa bym się wysłużył pracą Roberta Hagstroma. Jest to książka pododbna do wymienionej wyżej, tego samego autora, ale jednak dająca nam szersze spektrum i podejście filozoficzne. 

 

5) "Inteligentny inwestor" Benjamin Graham

Nie polecam na sam początek, ze względu na dość skomplikowany język Grahama i zawiłość jego wywodów, które dla Ciebie, jako początkującego mogą okazać się w większości niezrozumiałe, lub co gorsza możesz je błędnie zinterpretować. Warto zatem zacząć od pozycji 1-4 z tego rankingu, a dopiero później sięgnąć po dzieło nauczyciela samego Buffetta - był jego profesorem na Columbia Uniwersity, a potem pierwszym szefem w branży inwestycyjnej. Buffett stwierdził, że dla Grahama był skłonny pracować nawet za darmo i to chyba najlepiej świadczy o relacji jaka go łączyła z autorem "Inteligentnego inwestora". Książka ta jest do dziś wymieniana przez Buffetta jako najlepsza i ta która najbardziej wpłynęła na jego życie. Można śmiało stwierdzić, że nie byłoby Warrena Buffetta bez "Inteligentnego Inwestora" Bena Grahama i chociażby z tego powodu nie należy przejść obok tej pozycji obojętnie. Należy jednak wziąć poprawkę, że książka została napisana kilkadzieisąt lat temu - pierwsze wydanie w 1949 roku (!) i od tamtego czasu wiele się w świecie inwestoania zmieniło a i podejście Warrena Buffetta znacząco odbiegło od dogmatu jego nieżyjącego już mistrza. Graham inwestował w czasach wielkiego kryzysu i przez to stał się pesymistą, szukającym tylko i wyłącznie skrajnie przecenionych spółek, na zasadzie strategii "cigar-butt (wyrzuconej końcówki cygara z której można wydusić jeszcze jeden czy dwa zaciągnięcia). Obecnie Buffett inwestuje już nawet w takie spółki technologiczne jak Apple, które dalekie są od podejścia Grahama i on pewnie przewraca się w grobie jak widzi co ma jego uczeń w portfelu .

 

6) Zwykłe akcje, niezwykłe zyski" Philip Fisher

Warren Buffett powiedział kiedyś, że jest w 80% Grahamem i w 20% Fisherem. Sądząc po jego ostatnich inwestycjach (mam tu na myśli głównie Apple), to obecnie pewnie jest to już przynajmniej 50/50. Parafrazując wielkiego mistrza, ja jestem w 50% Buffettem i w 50% Fisherem. Autor niesamowitej książki - "Zwykłe akcje, niezwykłe zyski" zainwestował przecież w akcje Motoroli, w którą ani Buffett, ani tymbardziej Graham by nigdy nie wszedł...To właśnie genialna inwestycja, w równie genialną firmę zaawansowanej technologii - Motorolę, okazała się oszałamiającym sukcesem. To właśnie Fisher zaszczepił we mnie podejście jakościowe, nie kładące aż tak wielkiego nacisku na bieżącą wycenę przedsiębiorstwa, dzięki czemy zarobiłem krocie na naszym CD Projekcie - jak do tej pory mojej najlepszej inwestycji w życiu.

 

7) "Wspomnienia gracza giełdowego" Edwin Lefevre

To wprawdzie bardziej powieść niż podręcznik, ale paradksalnie więcej się z niej dowiesz niż z typowych poradników, gdyż przytaczane hisotrie z życia wzięte najlepiej się zapamiętuje. Jest to biografia legendarnego spekulanta z Wall Street - Jessie Livermore, który nauczył mnie za pośrednictem tej książki przede wszystkim tego, że na giełdzie najwięcej zarabia się po prostu nic nie robiąc. Wiem, że możesz być teraz bardzo zdziwiony ale ten wielki inwestor przyznał, że zarabiał najwięcej nie dzięki jakiejś wyjątkowej wiedzy czy systemowi, ale dzięki temu, że potrafił zwyczajnie siedzieć na swoich czterech literach, pozwalając zyskom spokojnie rosnąć.

 

8) "Świadomy inwestor" Paweł Zaremba-Śmietański

Przyznam się szczerze, że kiedy kilka lat temu zabierałem się do lektury tej książki, to nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań. Myślałem, że to będzie kolejny podręcznik, który po przeczytaniu odłożę na półkę i praktycznie nic z niego nie wyniosę. Okazało się zgoła odmiennie - wywarła na mnie niesamowite wrażenie i zdecydowanie umieszczam ją w tym TOP 10 najlepszych książek o inwestowaniu w skali światowej. Wiele tez jest popartych samodzielnie przeprowadzonymi przez autora badaniami, co wzmacnia przekaz. Szczególną satysfakcję miałem po przeczytaniu fragmentu o szkodliwości skupu akcji własnych przez spółki giełdowe i o tym, że operacje te są korzystne dla tych przedsiębiorstw (a raczej ich głównych właścicieli) ale niezbyt korzystne dla drobnych akcjonariuszy. Ta i wiele innych ciekawostek i obalonych mitów znajdziecie w tym znakomitym dziele wydanym spod pióra polskiego autora a to trzeba docenić!

 

9) "Zawód inwestor giełdowy" dr Elder

 Jeśli masz zacięcie aby stać się zawodowym inwestorem, to jest to zdecydowanie pozycja dla Ciebie. Musisz jednak pamiętać o tym, że inwestowanie a bycie zawodowym inwestorem, to są dwie różne rzeczy. Do inwestowania rozumianego jako próbie uzyskiwania tzw. "drugiej pensji" czy też budowaniu kapitału z myślą o zabezpieczeniu swojej emerytury, będziemy Cię z Maćkiem bardzo zachęcać, aczkolwiek nawet ja, który radzi sobie na rynku całkiem nieźle nie podjąłbym się zachęcania kogokolwiek, włączając w to mojego własnego syna, aby stał się zawodowym inwestorem czyli żeby miał się utrzymywać tylko i wyłącznie z tego. Za duży stres, za wysoka bariera wejścia - zarówno pod względem posiadanego kapitału jak i wiedzy, a przede wszystkim doświadczenia.

Inwestować możesz zatem w ramach zagospodarowania nadwyżek budżetu domowego oraz z myślą o zabezpieczniu przyszłej emerytury (jeśli nie chcesz być skazany na łaskę rządu), ale nie miej pokusy rzucenia pracy zawodowej czy zamknięcia biznesu aby tylko i wyłącznie inwestować i tylko z tego się utrzymywać, przynajmniej na początku! Poinwestuj przynajmniej 10 lat, mając wsparcie w postaci stabilnego źródła przychodów i jak dojdziesz do poważnej kasy, to dopiero zadawaj sobie takie pytanie: "czy chcę rzucić wszystko i stać się zawodowym inwestorem?". Musisz koniecznie uważać na wszelkiego rodzaju pseudo-guru którzy pokazują sukcesy na rynku Forex - uwierz mi, że w tym biznesie nie ma drogi na skróty i nawet jeśli komuś się coś uda w szybkim czasie, to później w równie szybkim czasie to straci.

 

10) "Pokonać giełdę" Peter Lynch, Ron Rot

Peter Lynch to ktoś, kto podobnie jak Fisher, przyniósł powiew świeżego spojrzenia w moim świecie inwestowania. Inwestował bowien podobnie jak wspomniany wcześniej Fisher w spółki wzrostowe, charakteryzujące się jednak pewnymi ściśle określonymi cechami. Kryteria Lyncha są tak dobrze policzalne, że na ich podstawie można stworzyć sobie portfel inwestycyjny, oparty o jego założnia i regularnie bić rynek (osiągać wyższe stopy zwrotu niż indeks szerokiego rynku - WIG) czyli pokonywać giełdę. Okazuje się, że jest to jeden z nielicznych przykładów książek, napisanych przez rynkowego praktyka, której tytuł nie jest jedynie marketingowym sloganem a ma swoje pokrycie w osiąganych przez autora wynikach. 

 

BONUS:  "Jak inwestować na giełdzie i osiągnąć zysk" Albert Rokicki